NAJCIEKAWSZE WYDARZENIA Z ŻYCIA GWIAZDY

08.04.2008 rok założenia stronki shazza pop music
 

Wywiady


KOCHAM I JESTEM KOCHANA – AUTORYZOWANY WYWIAD Z SHAZZĄ
 


Chciała być nauczycielką gry na fortepianie, potem policjantką, została piosenkarką. W swoim dorobku ma cztery złote i dwie platynowe płyty. Krążki z jej piosenkami sprzedały się w rekordowych ilościach. Oficjalnie, w nakładzie pół miliona egzemplarzy, ale nielegalnie rozeszły się prawdopodobnie w dwukrotnie większej liczbie. Nie wstydziła się pozować dla polskiej edycji „Playboya". Intrygująca, ale i kontrowersyjna. Miała zarówno wielu zwolenników, jak i przeciwników. Mieszka niedaleko, w jednym z nowo wybudowanych bloków na obrzeżach Warszawy. Wygląda rewelacyjnie. W maju skończy 42 lata, ale prezentuje się niczym nastolatka. Wyluzowana, ubrana na sportowo, jednak jakby nieco spięta. W trakcie rozmowy zaczyna się jednak uśmiechać, trzepocząc długimi rzęsami.
- Są różni dziennikarze - mówi. - Niektórzy szukają tylko taniej sensacji. Dla nich prawda nie jest pociągająca. I wymyślają niestworzone rzeczy. Ostatnio np. w jednej z kolorowych gazet ukazała się rozmowa ze mną, której wcale nie odbyłam. Nazywa się Magdalena Pańkowska. Urodziła się w Pruszkowie. Zastrzega, że w jej karierze mafia pruszkowska nie miała żadnego udziału. - Wiem, że były takie plotki. Mieszkała w Ursusie. Tam chodziła do szkoły. Dziadek był pianistą, ukończył konserwatorium. I to on miał ogromny wpływ na jej późniejszą edukację i życie. - Tak naprawdę, to on mnie wychował. Był moim mentorem. Rodzice ciężko pracowali, nie byliśmy zamożni. Będąc w szkole podstawowej, równolegle uczyła się w szkole muzycznej. - Miałam dużo zajęć. Byłam solidną dziewczynką. Obowiązkową. Na pierwszym miejscu stawiałam naukę, dopiero potem były koleżanki. Muzykę kochała od najmłodszych lat. Klasyka jest obecna w jej życiu do dzisiaj. Ód początku uczyła się w klasie fortepianu. W średniej szkole muzycznej także. Jednocześnie chodziła do technikum... elektronicznego. - To nie był przypadek. Pociągało mnie to. Ojciec w domu wszystko robił sam. Był złotą rączką. Zresztą do dziś jest taki. Na pewno jednak elektronika to nie była moja pasja. Ale taką decyzję wtedy podjęłam. Pociągały ją także zawody... mundurowe. Dyplom i maturę zrobiła w technikum. A, że w domu się nie przelewało, nie poszła na studia, tylko do pracy. Trafiła do Biura Handlu Zagranicznego „lnter-vis" w Warszawie. Pracowała tam przez sześć lat w sekcji zaopatrzenia. Przy komputerze. - Jeździłam do pracy na szóstą rano zapchanym autobusem - wspomina. W firmie obok pracował Tomek Samborski, z którym znali się wcześniej. Prawdę mówiąc, nie tylko znali. Stanowili parę. Do pracy poszli razem. Ona za biurko, on do radiowęzła. Mieli wspólne zainteresowania. Muzykę. Była pod jego dużym wpływem. Zresztą tak jest do dzisiaj. Tomasz Samborski jest, bowiem jej menedżerem, przyjacielem i zawodowym partnerem. - Jest jak mój brat, zawsze przy mnie, od lat. Bardzo mi pomaga. Wtedy też pomógł, bo chciała iść do policji. Zdała nawet dwustopniowy egzamin i miała już przydział do komisariatu na stołecznej Pradze. Ale wyperswadował jej, że ten zawód nie dla niej. I posłuchała. Z pracy też odeszli razem. Jednego dnia podjęli decyzję i otworzyli wspólny interes. Prowadzili bar. W tym samym czasie rozwijali się muzycznie. Uczestniczyli w warsztatach piosenkarskich w Białowieży. W efekcie na początku lat 90. Tomek utworzył zespół Toy Boys. Grała w tej grupie na instrumentach klawiszowych. - To samo się rozwijało. Pierwsze nagrania, praca w studiu, poszukiwania wydawcy płyty. W rezultacie pojawił się pierwszy krążek wydany przez firmę „Blue Star". Trwało to kilka lat. Pracowali też razem przy realizacji bardzo popularnego wówczas programu telewizyjnego „Disco Relax", emitowanego w niedzielne poranki przez „Polsat. W1993 roku rozpoczęła karierę solową. Jako Shazza. - Doszliśmy do wniosku, że powinnam sama coś stworzyć, zaistnieć. Teksty pisał znawca mojej duszy, czyli Tomek. Skąd wzięła artystyczny pseudonim? - Mój dziadek kochał kulturę starożytnego Egiptu. Miałam to szczęście, że kilkakrotnie byłam w kraju faraonów. I pod wpływem tego wszystkiego zrodziła się „Shazza". Na rynku pojawiła się jej pierwsza solowa płyta „Sex Appeal". - Z tym materiałem pojechaliśmy na pierwsze koncerty do USA. W tym samym roku pojawił się kolejny mój krążek „Jambalaya Mix". Prawdziwy sukces przyszedł w roku 1994. Do sklepów trafił album „Baiao Bongo" z tytułowym hitem, który utorował jej drogę do tytułu królowej disco polo. Rok później „Blue Star" wydał album „Egipskie noce". Na tej płycie pojawił się megahit „Bierz, co chcesz". Potem były kolejne płyty. W niektórych uczestniczyli wybitni muzycy i wokaliści. Chórki śpiewały jej np. siostry z De Su, albo nieznana jeszcze wtedy Anna Maria Jopek. Sporo koncertowała, występowała w wielu programach telewizyjnych, zdobyła też nagrodę na festiwalu w Kołobrzegu. W 1996 roku wydała podwójny album „Złote przeboje" kończący jej współpracę z firmą „Blue Star". Była na tyle popularna, że miała wystąpić w supporcie przed koncertem Michaela Jacksona w Warszawie. Niestety, branża muzyczna na to nie pozwoliła. - Menagment Jacksona chciał, aby zagrał ktoś, kto sprzedaje w Polsce najwięcej płyt. W tym czasie akurat spełniałam ten warunek. Ale niechęć do mnie była tak duża i nie byłam związana z żadną dużą wytwórnią fonograficzną, że zostałam „szczyszczona". Wystąpił ktoś inny. Rok później wydała płytę „Tak blisko nieba". Do tytułowej piosenki tekst napisał Janusz Kondratowicz, autor wielu przebojów, m.in. Anny Jantar. Płyta przyniosła przeboje „Małe pieski dwa", „Jestem zakochana" i „Hasta Mańana", będący coverem przeboju Abby. Wystąpiła także na festiwalu w Opolu. W duecie z Pawłem Kukizem. owacyjnie przyjęta przez publiczność, wykonała utwór „Zośka". Wspólnie z liderem Piersi i wokalistką Dominika Kur-dziel zaśpiewała też piosenkę „Chodź, zabiorę cię do siebie". - Uwielbiam kontakt z ludźmi. Dobrze się czuję na scenie, lubię się starannie przygotować zarówno do występu na estradzie, jak i w studiu. Nie uznaję drogi na skróty.
Zagrała w dwóch filmach i w spektaklu Teatru Telewizji - „W tym domu straszy" w reżyserii Witolda Adamka. W marcu 2000 r. znalazła się na okładce magazynu „Playboy", a jej
rozbierana sesja zdjęciowa przyniosła temu czasopismu ogromny sukces wydawniczy. - Ta propozycja bardzo mnie ucieszyła, a sesja fotograficzna dała dużą satysfakcję. Praca z zawodowcami to prawdziwa przyjemność. Zaprzecza, jakoby sesja w „Playboyu" miała promować jej nową płytę. - To kolejny wymysł dziennikarzy. Płyta pojawiła się na rynku rok później, ta decyzja nie miała z nią nic wspólnego. Wtedy też podpisała kontrakt z koncernem fonograficznym Pomaton EMI. Współpraca ta zaowocowała wydaniem w lutym 2001 r. albumu „Jestem sobą". W tym samym roku, w koncercie Premiery z piosenką „Może to samba", po raz drugi wystąpiła na Festiwalu w Opolu. Zajęła wówczas II miejsce, zaraz za Ich Troje i ich piosenką „Powiedz". Po zakończeniu promocji albumu „Jestem sobą" i zdjęciu z anteny Polsatu programu muzycznego „Disco Relax" postanowiła odpocząć od muzyki.
Jak każdy człowiek, ja także miałam prawo być zmęczona. Chciałam dać odpocząć sobie i od siebie. Dalej jednak występowałam. Najwięcej za granicą. Dużo koncertowałam w USA.
Wyjazdy na koncerty do Ameryki łączyła z prywatnym życiem. Po prostu miała tam do kogo jeździć, a przy okazji występowała dla Polonii. - W Polsce też jednak sporo śpiewałam. I to zarówno w dużych salach, w dużych miastach, jak i w małych miejscowościach. Od kwietnia do jesieni. Czasem też w karnawale. Człowiek nie żyje jednak samą pracą, więc ja również pragnę mieć czas na życie prywatne. Kocham i jestem kochana. Tłumaczy, że świadomie zdecydowała się na medialny odpoczynek. Nie narzekała na brak propozycji, ale nie chciała z nich korzystać. - Wtedy narodził się pomysł napisania książki. Miały na to wpływ doświadczenia z dziennikarzami. Uznałam, że sama opiszę swoje życie. Zapytana, czy jest to forma pamiętników, stwierdza: - Nie. Pamiętniki piszę niezależnie od książki. To taka bardzo osobista kronika. Piszę je od dziewiątego roku życia do dzisiaj. Tak do poduchy. Życie wciąż pisze nowe scenariusze, więc dopisuję nowe historie. W ostatnich latach kilkakrotnie próbowano namówić ją do występu w mediach. Tłumaczy, że nie zawsze i nie u każdego chciałaby jednak pojawić się w programie. Odmówiła m.in. Kubie Wojewódzkiemu, ale zarzut, iż nie chciała wystąpić u Magdy Mołek uważa za kłamstwo. - Nie mogłam uczestniczyć w tym nagraniu. Musiałam wyjechać. Szanuję panią Magdę i przy innej okazji na pewno się u niej pojawię. Tabloidy rozpisywały się także ostatnio o jej udziale w „Tańcu z gwiazdami", w „Tańcu na lodzie" itd. Potwierdza, że miała takie propozycje, lecz z nich nie skorzystała. - Oferowano mi nawet dobre warunki,ale ten czas wolałam poświęcić sobie. Jestem w trakcie realizacji nowej płyty. Przyznaje, że nowy krążek zaczęła nagrywać pod koniec 2007 roku. Wciąż jednak brakuje jej czasu, gdyż często podróżuje za ocean. - Poza tym w nagraniu towarzyszą mi różni muzycy i nie zawsze można zgrać terminy. Kilka tygodni temu przeszła poważną operację. I to też był powód, dla którego nie mogła zgodzić się na niektóre propozycje udziału w programach. Musiała nawet przesunąć swoje uczestnictwo w teleturnieju, na który wyraziła zgodę, a który niebawem ma się pojawić na antenie. Dla TVP2. - Ta formuła programu po prostu mi odpowiada. Mimo popularności, sukcesów wciąż jest stanu wolnego. Nie ukrywa, że jest kochliwa, że dużą wagę przywiązuje do życia prywatnego, intymnego. Dlatego zawsze tak bardzo go strzegła. Przed laty media pisały, że jeździ do Grecji do pewnego dżentelmena. Ale to już przeszłość. Dżentelmen, bo podróże na Kretę wciąż uwielbia. Potem była związana z Polakiem w Nowym Jorku. Przez kilka lat. Ale jak to w życiu. Rozstali się. Pustka nie trwała jednak długo. W powrotnej drodze do domu, na lotnisku w Nowym Jorku poznała Jeana, a nie, jak wypisują niektóre gazety Juana. Dojrzałego, 50-letniego mężczyznę, który ją zauroczył. I czyni to nadal. Od trzech lat. Dlatego często podróżuje za ocean. I jest szczęśliwa. - Wbrew twierdzeniom jednego z kolorowych tygodników, Jean nie jest właścicielem sieci restauracji i klubów w Nowym Jorku, tylko pracuje w dużej międzynarodowej korporacji na jednym z lotnisk w tym mieście- wyjaśnia. Bardzo kocha dzieci. I bardzo chciała mieć własne. Ale nie wszystko w życiu można mieć. Przyznaje, że czasem, tu w Polsce czuje się samotna. Co nie znaczy, że sama. Pisze książkę lub staje przy sztalugach. Lubi bowiem malować. Namalowała już kilkadziesiąt obrazów. Są albo abstrakcyjne, albo erotyzujące. - Mój ulubiony artysta w tej dziedzinie, to Jackson Pollock. Mam też kolegów, z którymi czasem wybiorę się na kawę lub kolację. Korzystam z fitness, biegam. Odwiedzam kochanych rodziców. Skupiam się jednak na pracy, na muzyce, na nowej płycie. Nie muszę się promować w inny sposób. Na szczęście mam prawo wyboru i z niego korzystam.

Autor:
Tekst i fot.: Tomasz Gawiński
Źródło:
ANGORA (15.03.2009)



SHAZZA MARZY O RODZINIE I MACIERZYŃSTWIE
 


Dopiero po czterdziestce spotkała miłość swojego życia. Wierzy, że założy szczęśliwą rodzinę.

Myślała, że w życiu nie można mieć wszystkiego. Przecież wielokrotnie planowała założenie rodziny, chciała mieć dzieci, które tak bardzo kocha. – "Chciałabym mieć ciepłą rodzinę u boku wartościowego mężczyznę" - mówiła. Niestety, ten plan nie został dotąd zrealizowany, bo Magdalena Pańkowska (42) - Shazza postawiła na karierę. To muzyka stała się jej największą miłością. Kiedy pojawiła się na scenie, porównywano ją do Sabriny. Shazza bardzo szybko zjednała sobie wiernych fanów. Zdobyła dużą popularność. Każdego dnia była w innym mieście, rozpieszczana przez fanów; szczególnie mężczyzn. W zawrotnym tempie odniosła wielki sukces, ale prywatnie wciąż czegoś jej brakowało. - "Człowiek nie żyje jednak samą pracą, więc ja również pragnę mieć czas na życie prywatne" - mówiła. Artystka była w kilku związkach, szczerze jednak wyznaje: - "Nie spełniały moich oczekiwań". U mężczyzn szukała ciepła, wsparcia i opieki. Bo choć wydaje się silną kobietą, to tylko pozory. Pani Magda lubi poczuć się małą i bezradną kobietką, ale musi wiedzieć, że jest przy niej ten odpowiedni mężczyzna. Długo czekała na tego jedynego, i już wie, że warto było. Oszałamiająco przystojnego Jeana spotkała przypadkiem na lotnisku w Nowym Jorku. - "To miłość od pierwszego wejrzenia". Magda, poczuła" motyle w brzuchu i wiedziała, że chce być z tym dojrzałym mężczyzną - opowiada koleżanka wokalistki. Dzisiaj są razem, jednak wciąż żyją na odległość. , Ale wokalistka coraz częściej myśli o tym, aby przenieść się za ocean na stałe. A wszystko po to, by stworzyć tę wymarzoną rodzinę i spełnić swoje marzenie.

Z Tomaszem Samborskim, który namówił ją do tego, by zaczęła spiewać. Dzisiaj on jest jej największym przyjacielem i menedżerem.

Wokalistka ma świadomość swojej atrakcyjności, ale też nieustannie dba o formę. Stałym punktem programu każdego jej dnia jest wizyta na siłowni.

Źródło:
Czasopismo ŚWIAT & LUDZIE 09.04.2009r


 

CO NA STRONIE: Strona jest naszpikowana ciekawostkami z życia gwiazdy • jaka jest Shazza • historia gwiazdy • wywiady • teksty największych przebojów oraz recenzje z imprez.
NEWS: W dziale RELACJE zamieściłem opis z koncertu Shazzy na Juwenaliach 2009 we Wrocławiu oraz filmy z występem gwiazdy muzyki. Gorąco zachęcam do odwiedzania i komentowania.
NOWA PŁYTA JUŻ WKRÓTCE : Shazza pracuje nad piosenkami na nowy album, który ma się ukazać lada chwila.
KSIĄŻKA AUTOBIOGRAFICZNA: Shazza kończy też pracę nad swoją książką autobiograficzną, która ma się ukazać zaraz po premierze płyty.
ADRES FAN CLUBU: SHAZZA, skr. pocztowa 14, 02-498 Warszawa 125
 

=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=
JEŚLI CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO Z WIADOMOŚCIAMI TO KONIECZNIE ODWIEDŹ STRONKĘ PONOWNIE.